Przegląd ofert z Internetu

Co najpierw nałożyć: korektor czy podkład?

Co najpierw nałożyć: korektor czy podkład?

Sty 22, 2019

Zapewne nie raz zastanawiałaś się stojąc rano przed lustrem czy kolejność w makijażu ma jakiekolwiek znaczenie. I pewnie niejednokrotnie słyszałaś krążącą wśród adeptów makijażu zagadkę – czy korektor powinien lądować pod, czy na podkładzie? Przyznajemy – choć makijaż daje dość dużą swobodę ekspresji, kolejność nakładania kosmetyków potrafi zrobić niemałą różnicą i są pewne zasady, których warto się trzymać. Jedną z takich zasad jest właśnie nakładanie korektora już po nałożeniu podkładu. Czy jednak zasada ta sprawdza się zawsze? I dlaczego właściwie należy się do niej stosować? Podpowiadamy!

Korektor, czy podkład – co nałożyć jako pierwsze?

Zarówno profesjonalni wizażyści jak i kosmetyczni specjaliści podkreślają, że korektor to kosmetyk służący do tuszowania niedoskonałości, których baza nie jest w stanie zakryć. Zdanie to wskazuje już z góry na prawidłową kolejność aplikacji kosmetyków – najpierw podkład, potem korektor. Sposób ten sprawdza się zarówno przy korygowaniu wyprysków, zaczerwienień i przebarwień, jak i cieni pod oczami. To właśnie dzięki takiej kolejności masz też szansę stworzyć najbardziej naturalny makijaż, stawiając na lekko kryjącą bazę i za pomocą korektora stosowanego punktowo ukryć to, co nie powinno być widoczne. Dlaczego jednak nie można zrobić tego odwrotnie?

korektorJuż wyjaśniamy. Nałożenie podkładu jako pierwszej warstwy eliminuje ryzyko nałożenia zbyt dużej warstwy ciężkiego, odznaczającego się na twarzy i tworzącego nieestetyczny efekt maski korektora. Gdy nie masz na twarzy żadnego podkładu, tendencja do aplikacji korektora na większe obszary wzrasta, bo przecież w dalszym ciągu widzisz otaczające zakryty punkt niedoskonałości. A przecież te mógłby z powodzeniem zakryć nawet lekki podkład! Nawet jeśli stawiasz na co dzień na lekkie kremy BB i CC, ich zadaniem jest wyrównanie kolorytu – po ich nałożeniu zobaczysz gdzie tak naprawdę potrzebujesz korektora i przekonasz się, że jest to niewielkie pole na które wystarczy nałożyć bardzo małą ilość kosmetyku kryjącego (np. korektora LAURA GELLER – BAKED RADIANCE CREAM CONCEALER, który możesz aplikować cieniutkim pędzelkiem bezpośrednio na miejsce wymagające większego krycia). Dobrze wblendowany w skórę pozostawi efekt naturalnej, promienistej cery bez niedoskonałości. A przecież o taki efekt chodzi!

Korektor pod podkładem – kiedy możesz sobie na to pozwolić?

Każda reguła ma kilka wyjątków i nie inaczej jest też w przypadku kolejności stosowania kosmetyków w makijażu. Na półkach różnych marek kosmetycznych pojawiają się od jakiegoś czasu korektory kolorowe – różowe, zielone, brzoskwiniowe, żółte, fioletowe (pełną paletę kolorowych korektorów znajdziesz w ofercie marki L.A. Girl). Choć kolory te mogą wydawać się jako dziwny wybór przy zakrywaniu niedoskonałości, przy odrobinie wprawy i wiedzy mogą dać efekt nieskazitelnej skóry. Wiedzą o tym doskonale wizażyści, którzy z kolorowej korekcji korzystają już od lat. Podstawową zasadą, jakiej trzeba tu jednak przestrzegać jest nałożenie korektora pod podkład. Dlaczego?

Korektor kolorowy wybieramy tak, by jego odcień był totalnym przeciwieństwem kolorystycznym zakrywanej przez nas niedoskonałości. Czerwone plamki zasłonimy więc korektorem zielonym, a niebieskie cienie pod oczami korektorem żółtym. Nikt nie chce jednak zakończyć makijażu z zielonymi plamami na całej twarzy! Kolorowy korektor przykrywamy więc następnie lekką warstwą podkładu dopasowanego idealnie do koloru naszej cery, tworząc ostatecznie gładkie wykończenie, a przy naprawdę dobrej technice pracy – efekt komputerowego retuszu. Pamiętaj, by przy korektorach kolorowych zachować jeszcze większy umiar – nakładając go możesz wykorzystać nawet cieniutki pędzelek, umieszczając produkt tylko tam, gdzie to absolutnie konieczne.

Makijaż to forma dająca wiele swobody, jednak jak w każdej sztuce pojawiają się tu zasady, o których warto pamiętać. Wykonując jutro makijaż spróbuj położyć więc korektor na podkład, a nie odwrotnie i przekonaj się, jak wielką różnicę może zrobić właściwa kolejność i ograniczenie ilości kosmetyku do koniecznego minimum!